6/13/2018

Summer


Zara mini dress, Zofia Chylak bag, Le Petit Trou slides

31 comments:

  1. Te klapki bardzo gubią te włoski? I w ogóle jak oceniasz ich jakość - starczą na więcej niż jedno lato? :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. nie gubią, dużo w nich chodziłam i strata piórek niezauważalna :) niestety poprzednie zjadł mi Hidan (pogryzł skórę i doszczętnie ogołocił puszek) i musiałam kupić nowe. gdyby nie to, to tamte spokojnie nadałyby się na kolejny sezon

      Delete
  2. Laura, będzie post z lnianą beżową sukienką z mango z któregoś on my mind? <3

    ReplyDelete
  3. firma Zara to jest absolutny koszmar w ostatnich latach. Wszystkie ubrania, które tam kupiłam, naprawdę WSZYSTKIE, musiałam "poprawiać" i naprawiać na własną rękę: poprute szwy, odpadające guziki, krzywe szwy, rozpruta kieszeń, dziurki w materiale, pękające dziurki na guziki. I to nie po jakimś czasie noszenia, ale nowe. Marynarkę za 380 zł ciągle naprawiam, gdzieś zszywam. Dodam, że jest w ogóle krzywa, jedna kieszeń wyżej od drugiej. Dwie sukienki odesłałam, bo wyglądały jakby uszył je kompletny amator – wstyd byłoby mi je nosić. To jest więcej niż pewne, że te ubrania są ciągle (czyli po strasznej katastrofie w szwalni w Bangladeszu) szyte jeśli nie rączkami dzieci to na pewno głodowo opłacanych pracowników w biednych rejonach Azji. Fast i cheap fashion to jednak niezła ściema i dość przerażający biznes i wyzysk. Pewnie to samo dotyczy innych sieciówek, choć to w Zarze jakość moim zdaniem jest najgorsza.
    Postanowiłam tam na razie nic nie kupować.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pozwolę się wypowiedzieć, jako że interesuję się kwestiami środowiskowymi, a i pracuję w branży mody i byłam w Bangladeszu w kilku fabrykach, więc mam jakiś tam pogląd. To prawda, że 'fast fashion' jako zjawisko samo w sobie jest przerażające, przede wszystkim ze względu na produkowane ilości i rotacje w salonach, a co za tym idzie- ogromne zużycie wody i traktowanie środkami chemicznymi odzieży, którą nosimy później blisko ciała. Co do samych warunków pracy: na pewno jest to dosyć różnorodne w zależności od kraju, natomiast w Bangladeszu w ciągu ostatnich lat sytuacja znacznie się poprawiła na lepsze. Mają ciągłe kontrole Accordu, rząd podwyższył stawki pracującym w fabrykach, a same szwalnie w wielu przypadkach robią wrażenie (zasilane bateriami słonecznymi, pełne zieleni w środku, z plantacjami warzywnymi na zewnątrz i zapewniające pracownikom wspólne obiady codziennie). Gdyby nie produkcja odzieżowa, wielu ludzi w Bangladeszu nie miałoby zatrudnienia. A to, że jakościowo ubrania Zary są szitowe, jest kwestią nie samej pracy ludzi (którzy, swoją drogą szyją świetnie), a raczej oszczędzania dużych firm na tkaninach i niciach oraz przyspieszania produkcji i szybkich doróbek modeli. Mogłabym tak opowiadać w nieskończoność - na pewno warto robić bardziej przemyślane zakupy i korzystać z tkanin naturalnych i wytrzymałych oraz uniwersalnych krojów, żeby rzeczy starczały na lata. We wszystkim warto zachować odrobinę zdrowego rozsądku :)

      Delete
  4. Jaki masz rozmiar sukienki i czy te klapejrony mozna kupić stacjonarnie?

    ReplyDelete
  5. jaki wzięłaś rozmiar sukienki? :)

    ReplyDelete
  6. firma Zara to jest absolutny koszmar w ostatnich latach. Wszystkie ubrania, które tam kupiłam, naprawdę WSZYSTKIE, musiałam "poprawiać" i naprawiać na własną rękę: poprute szwy, odpadające guziki, krzywe szwy, rozpruta kieszeń, dziurki w materiale, pękające dziurki na guziki. I to nie po jakimś czasie noszenia, ale nowe. Marynarkę za 380 zł ciągle naprawiam, gdzieś zszywam. Dodam, że jest w ogóle krzywa, jedna kieszeń wyżej od drugiej. Dwie sukienki odesłałam, bo wyglądały jakby uszył je kompletny amator – wstyd byłoby mi je nosić. To jest więcej niż pewne, że te ubrania są ciągle (czyli po strasznej katastrofie w szwalni w Bangladeszu) szyte jeśli nie rączkami dzieci to na pewno głodowo opłacanych pracowników w biednych rejonach Azji. Fast i cheap fashion to jednak niezła ściema i dość przerażający biznes i wyzysk. Pewnie to samo dotyczy innych sieciówek, choć to w Zarze jakość moim zdaniem jest najgorsza.
    Postanowiłam tam na razie nic nie kupować.

    ReplyDelete
    Replies
    1. myślę, że zależy na co się trafi. ja kupiłam ostatnio np. lniane t-shirty i są super po praniu a ta sukienka jak dla mnie wygląda jak jakaś vintage i jest porządnie wykonana. są rzeczy, które już na wieszaku wyglądają jak ścierka

      Delete
    2. podlinkujesz t shirty?

      Delete
  7. Hej , jaki rozmiar sukienki ?

    ReplyDelete
    Replies
    1. XS. ona jest szeroka w talii, bo ma taki fason

      Delete
  8. Chyba jesteś jedyną blogerką, która na żywo przypomina samą siebie z instagrama :D

    ReplyDelete
  9. Doradź! Gdybyś miala wybrać jeden uniwersalny (albo dwa :P) to na jaki kamień byś się zdecydowała?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ale jaki kamień? Bo nie rozumiem pytania, haha

      Delete
    2. Haha, nie wkleiłam linku: http://www.sotejewellery.com/product/the-eye-ring-gold
      Chodziło mi oczywiście o kamień w tym pierścionku.

      Delete
  10. Co żeś znowu z ustami kombinowała? Niepotrzebnie!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nic nie robiłam... przecież mam mniejsze niż kiedykolwiek po powiększaniu i zastanawiam się nawet czy nie uzupełnić :)

      Delete
  11. Wystawisz coś na horkurksach?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Postaram się. Mam w ogóle cała szafę ciuchów i bardzo chciałabym zrobić wyprzedaż stacjonarna... bo na horkruksy wrzucam tylko po kilka rzeczy

      Delete
    2. Bez szaleńst, 600 km nie przejadę :D dawaj na horkruksach

      Delete
    3. O nie! Koniecznie na horkruksach

      Delete
  12. Laura, przeciez wygladaja naprawde przerysowanie. Dolna warga wyglada na ciezka, jak balon wydeta. Rozpusc sobie ten kwas a cala twarz bedzie wygladac lepiej.

    ReplyDelete
  13. Stacjonarnie!! Na horkruksach trochę nie ogarniasz :D

    ReplyDelete
  14. Laura, mial byc post o butachdo sukienek :(

    ReplyDelete